poniedziałek, 26 grudnia 2011

Trzeba przeprogramować głowę!

Bang – i po problemie... (!?)

Autorem artykułu jest Daniel Janik



Każdy z nas niemal każdego dnia ma do przezwyciężenia mnóstwo problemów, jedne są błahe, inne spędzają nam sen z powiek. Czy nie istnieje jakieś fantastyczne antidotum, które pozwoli nam wszystkie te przeszkody pokonać w mgnieniu oka?
Obecnie gdzie nie przystawisz ucha, wszędzie słychać o produktach odchudzających... Różnego rodzaju fat-burnery, produkty wspomagające przemianę materii, l-karnityny i inne tego typu, plastry odchudzające a wczoraj nawet w radiu słyszałem reklamę o kawie, która oczywiście też odchudza!!

Jak widać, ludzie są mocno zainteresowani dbałością o swoje ciało, więc na rynku środków wspomagających odchudzanie jest wielkie poruszenie...

To świetnie, że ludzie chcą być „piękni i młodzi”, że chcą zachować zdrowy wygląd oraz zrzucić te kilka zbędnych kilogramów. Pojawia się jednak pewien problem...

Nie jestem żadnym lekarzem, ani bynajmniej nie znam się na tym, na ile te wszystkie produkty działają. Myślę, że coś musi w nich być(przynajmniej niektórych) i naprawdę wspomagają proces odchudzania. Problem jednak w tym, co ludzie widzą tak naprawdę w tych produktach...

Ludzie widzą w nich cudowne rozwiązanie swoich odwiecznych problemów! Myślą, że zaczną zażywać jakiś cudowny środek i od razu staną się szczuplejsi. Wystarczy stosować go regularnie a efekty będą widoczne po miesiącu. A po miesiącu... znowu mnie oszukali!

To nie jest kwestia tego, że nas oszukali(zakładamy uczciwość producentów i rzeczywisty pozytywny wpływ)! To kwestia tego, że... sami się oszukujemy! Zapominamy o tym, że nie ma nic za darmo, że nie wystarczy wziąć tylko tabletki i ona rozwiąże wszystkie nasze problemy. Zapominamy o istnieniu naturalnego prawa siania i zbierania, tzn. że żeby zebrać, najpierw musimy coś zasiać. Nie odwrotnie!

Wydaje nam się, że istnieje jakieś fantastyczne antidotum na nasze bolączki. I mamy rację – wydaje nam się...

Jeśli chcemy schudnąć, musimy zmienić dietę, musimy zmienić tryb życia(zacząć choćby od spacerów a skończywszy na siłowni czy innych fittness studiach). Do tego możemy ostatecznie dodać środki wspomagające odchudzanie. Wtedy tak – mogą spotęgować proces odchudzania. Same jednak, bez podjęcia innych, koniecznych środków pozostaną najprawdopodobniej bezskuteczne.

Mój znajomy ma ten właśnie problem, o którym piszę wyżej. Mówi, że chce schudnąć, ćwiczy do tego prawie codziennie, ale jakoś nie udaj mu się to. Zapomina chyba o tym, że zajadanie się hamburgerami, chipsami i popijanie tego colą (a wieczorem piwkiem) nie wspomaga zbytnio jego wysiłku fizycznego...


Każdy z nas chciałby mieć taki cudowny środek, który w mig rozwiąże jego problem. Każdy z nas dałby czasem nawet ogromne pieniądze za to, żeby taki środek zdobyć...

Każdy z nas też chyba zapomniał, że takim środkiem dysponuje! To nasz umysł oraz jego zdolność do kontrolowania i kształtowania postaw!

Nasz umysł potrafi dokonać rzeczy niemożliwych! Musimy mu tylko dopuścić go do głosu, musimy pozwolić mu na to, by przejął kontrolę nad naszym życiem. Tak naprawdę chodzi tutaj o wyrobienie w sobie właściwych nawyków, bo to nawyki kierują naszym życiem. Nie jest to łatwe, ale jak najbardziej możliwe. Oprócz tego, że musimy mu pozwolić przejąć kontrolę to jeszcze musimy mu w tym pomóc(robiąc właściwe rzeczy)!

Temat odchudzania nasunął mi się przypadkowo, ale prawda jest taka, że taki schemat działania dotyczy każdej dziedziny naszego życia. Jeśli chcemy osiągnąć coś innego niż dotychczas, musimy zacząć działać inaczej niż do tej pory. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że głupotą jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów.

Każdy z nas ma różnego rodzaju problemy: dla jednych będzie to zrzucenie 10kg, dla innych nauczenie się nowego języka, znalezienie lepszej pracy, założenie firmy itd. Można wymienia w nieskończoność. Faktem jest, że samo się nie zrobi! Nie ma cudownej maści, którą wystarcz posmarować i już wszystko będzie tak, jak byśmy chcieli. To wymaga naszego wysiłku i wytrwałości... ale za to jak wspaniale taki sukces musi później smakować!

Czasem widzę po sobie, jak łatwo chciałbym się poddać. Chcę czegoś i szukam rozwiązania, zapominam jednak o tym, że na sukces trzeba zapracować – zamiast tego szukam natychmiastowego rozwiązania na wszystkie moje problemy, a później zniechęcam się, bo przecież „tego się nie da zrobić”. Teraz już przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę, kiedyś zaś obwiniałbym wszystko i wszystkich wkoło...

Nie ma cudownego lekarstwa(a już na pewno nie darmowego) na nasze dolegliwości. Każdy z nas jednak dysponuje fantastycznym narzędziem(nasz umysł), dzięki któremu może sobie z nimi poradzić...

---

Powyższy tekst jest fragmentem mojego ebooka dostępnego w Złotych Myślach


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz